Odciążenie w awangardzie

Wysłane przez: Maith   
13 gru
2010

Marlies DekkersDo niedawna normą było, że do wyboru jest albo uroda albo wygoda. Ostatnio klientki coraz częściej oczekują rzeczy wygodnych, które jednocześnie byłyby ładne, ciekawe i nie kojarzyły się od razu ze słowem “ortopedyczny”. Niektórzy producenci starają się do naszych wymogów dopasować.

Przyjrzyjmy się stanikowym ramiączkom. Większość producentów zdaje sobie sprawę, że nie zamierzamy do ich wyrobów nosić szkaradnych podkładek pod ramiączka. Mało tego, niektórzy powoli zauważają też, że nie podobają nam się także szerokie, brzydkie, gumy, którymi oszpecane bywają całkiem ładne staniki. Jednocześnie przynajmniej część z nas oczekuje ramiączek wygodnych i dobrze trzymających cięższy biust. Czy to można pogodzić? Jasne!

Pamiętacie z pewnością, ile zachwytów wzbudziła pierwsza naprawdę udana próba połączenia szerokości z urodą – Avocado Glamour.

Dobrym kierunkiem było też stworzenie szelek w stylu, któremu szelkowatość nie przeszkadza, jak militarnej z wyglądu Freyi Margo Kiwi.

Marlies Dekkers, halter-neck może chronić szyję i wyglądać drapieżnie, nie ortopedycznie

Marlies Dekkers, halterneck może chronić szyję i wyglądać interesująco

A ostatnio zaskoczyła mnie jeszcze ciekawa koncepcja holenderskiej firmy Marlies Dekkers. Holendrzy wprowadzili do bieliźniarstwa system wyciągów, przenoszących ciężar. Metoda to powszechnie stosowana w wielu dziedzinach, ale tu jej jeszcze nie było.  Jak myślicie? Przyjmie się i tutaj?

Początkowo uznałam, że to dość “ortopedyczny” wynalazek, szczególnie patrząc na ich mniej udane propozycje. Gdzieś na Lobby doszukałam się nawet określenia “kaganiec na biust”.

Potem jednak doszłam do wniosku, że dla odmiany propozycje bardziej udane mogą czy to współtworzyć styl nieco drapieżny, czy to gotycki klimat (obróżki na karku), czy po prostu kojarzyć się z nowatorskim stylem sportowym. Mam nadzieję, że te kilka zdjęć, obrazujących opis marki pomoże Wam wyrobić sobie własną opinię. Jeżeli nie – zajrzyjcie na stronę sklepu Pol Lingerie, skąd pochodzą użyte w tekście przykłady. Żeby było klimatycznie, link zaprowadzi Was wprost do modelu nazwanego “świąteczne bombki”.

Marlies Dekkers, halter-neck chroniący szyję w innej wersji

Marlies Dekkers, halterneck chroniący szyję w innej wersji

Świąteczna stylizacja, którą pokazałam Wam na początku, to fragment tegorocznej sesji zdjęciowej Marlies Dekkers. Klikając w link możecie obejrzeć więcej ich stylizacji.
Również celebrytki, jak widać, nie obawiają się firmy, traktując ten design jako uatrakcyjnienie swoich kreacji. Zatem coś co może zapewnić odciążenie wcale nie musi kojarzyć się z ortopedią, a może z awangardą czy ciekawym stylem.

Sam pomysł jest na pewno warty uwagi. Szczególnie spodobała mi się prosta metoda chroniąca szyję. Dotychczas projektanci staników w wersji halterneck przyjmowali, że część ciężaru biustu, dźwigana przez ramiączka powinna zawisnąć na szyi. A w zasadzie dlaczego? Marlies Dekkers pokazuje, że możliwe jest przeniesienie ciężaru tak, żeby szyja go nie odczuła. Jak już dotarła do nas ta prosta prawda, to może warto pomyśleć nad optymalną opcją rozłożenia ciężaru (niektóre z pomysłów MD podejrzewam o podciąganie tyłu obwodu do góry, jeżeli tylko stanik zostałby założony na biust naprawdę potrzebujący takich wyciągów). Może warto by to przeniesienie ciężaru nieco inaczej zaprojektować… Ale sam pomysł zabezpieczenia szyi zasługuje na bieliźnianego Nobla.

Marlies Dekkers, przykład i stylu gotyckiego i wyciągów stosowanych przy miseczkach

Jednocześnie zastanawia mnie, czy system wyciągów wykorzystywany przez nich w miseczkach, jest w stanie realnie zastąpić część stanika, pozwalając obniżyć stałą część miseczki. Teoretycznie powinien, z drugiej jednak strony takie niteczki mogą się wżynać w co bardziej miękkie biusty. A co Wy o tym myślicie?

Marlies Dekkert, ten model może się kojarzyć ortopedycznie, choć nie jest jeszcze najbardziej zabudowany

Marlies Dekkert, ten model może się kojarzyć ortopedycznie, choć nie jest jeszcze najbardziej zabudowany

Niestety rozmiarówka MD jest mocno ograniczona – nie widziałam obwodów mniejszych od 70 ani miseczek większych od europejskiego F. To pozwala podejrzewać, że spora część ich klientek niestety nosi te propozycje w wersji z poszerzonym obwodem. A pomysł działałby najlepiej właśnie w idealnie dobranych stanikach, ponieważ na stabilny obwód łatwiej przenieść obciążenia nie ryzykując, że obwód zacznie podjeżdżać. Jednocześnie kobietom faktycznie potrzebującym rozmiarów udostępnianych przez MD to przełożenie ciężaru nie jest  potrzebne. Stosowane w niektórych modelach wyraźnie szerokie ramiączka również.  W tej sytuacji zastanawiam się, jaka jest szansa, że Holendrzy poszerzą rozmiarówkę, docierając do rzeczywistych rozmiarów potrzebnych kobietom o cięższych piersiach. Zgodnie z opisem ze strony firmy,w odpowiedzi na wiele próśb, ich projekty zostały dopasowane konstrukcyjnie do dużych biustów. Może warto zatem namówić ich na dopasowanie do tych biustów również rozmiarówki. A przy okazji o złagodzenie wyglądu modeli kierowanych do bardziej biuściastych kobiet, bo kiedy już zapewni im się prawidłowo dobrane rozmiary, to aż takie zabudowanie stanikiem przestanie być uzasadnione. Szczególnie przy wykorzystaniu pomysłów na przenoszenie ciężaru. Do Holandii Lobby na razie jeszcze nie dotarło, ale wszystko przed nami.

No Banner to display

Fake Apple

Wysłane przez: Maith   
16 lis
2010

Rebus, grafika Maith, Bra-fitting.eu

Jak powszechnie wiadomo, typ Jabłko wg Trinny i Sussanah, to kobieta o:

-brzuchu większym niż biust (duży brzuch przeważa tam nad resztą figury)

-średnim biuście

-dość płaskich pośladkach

-średnich nogach

U jabłek zatem to brzuch przeważa nad resztą.

Jednocześnie jabłko jest jedyną figurą, którą zwykle pokazuje się na osobach z nadwagą. Wprowadza to częsty błąd, że każda nadwaga = jabłko. A to największa bzdura, jaką można sobie wyobrazić.

Prawda jest taka, że gruszka będzie tyła raczej w biodrach, klepsydrze i tak zostanie wyraźna talia, rożkowi szerokie ramiona, a lizak utyje w biuście bardziej niż gdzieindziej. Nie tracimy głównych cech swoich figur. Tylko zyskujemy dodatkowo fałdki, brzuszki i generalnie jesteśmy obszerniejsze. Ale przewaga jednej części ciała nad drugą nam zostaje. Byłoby wspaniale pokazać wszystkie typowe figury w wersjach szczupłych, grubszych, wyższych i niższych. Ten aspekt dostrzegł Bradley Bayou, który w swojej książce każdy z typów figury mnożył przez 3 opcje wzrostu i 4 opcje tuszy. Niestety samych typów figury rozpoznał ledwie 4, co jest bardzo słabym wynikiem. Jednak studiując jego propozycje widać wyraźnie, że stałe elementy figury pozostają niezależne od tego, czy kobieta w takim kształcie jest niska, wysoka, szczupła czy z nadwagą. BB oczywiście dostosowuje im sposób ubierania do wzrostu i wagi, ale nie tracąc nigdy z oczu cech podstawowych.

Wróćmy jednak do problemu, na który chcę zwrócić uwagę. Przykro mi to pisać, ale wygląda, że guru stylizacji Trinny i Susannah, po przyjechaniu do Polski, poszły na łatwiznę. Nie mogąc być może znaleźć wśród publiczności chętnego do współpracy prawdziwego jabłka, wykorzystały typ “lizak, który utył”. A to nie to samo.

Przypomnijmy niezorientowanym, że lizak, to figura, w której duże piersi przeważają nad węższą resztą. Lizak może utyć wszędzie, tylko zawsze jakoś więcej utyje w biuście i w efekcie cały czas to biust będzie u niego przeważał.

Sama stylizacja wyszła słynnemu duetowi pięknie, ponieważ do takiego lizaka z nadwagą pasowała. Jednak przy prawdziwym jabłku efekt nie będzie już tak spektakularny. Wystarczyło podkreślić, jaką ta pani ma naprawdę figurę. I wyjaśnić, że również części jabłek ten pomysł może pasować. Niestety tego nie zrobiono.

Na skutki uboczne takiego uproszczenia, na potrzeby jednego pokazu, nie trzeba było niestety długo czekać. Już wkrótce zaczęłam czytać, że najbardziej klasyczny lizak, czyli Kasia Figura, niby jest jabłkiem. A chyba każdy z nas wybudzony w środku nocy pytaniem, co przeważa w figurze Kasi Figury odpowie “biust” i pójdzie spać dalej.

Tutaj – że też autorce ręka nie drgnęła, kiedy opisując typ jabłko hasłem “średni biust” jako przykład podała bodaj najbardziej biuściastą polską aktorkę.

Tutaj - autorka na wszelki wypadek w ogóle pominęła ten nieistotny szczegół figury pani Kasi (kto by się tam u niej dużego biustu dopatrzył) dlatego ilustrując swój przykład Kasią Figurą pisze dzielnie “Ten typ sylwetki charakteryzują krągłe biodra, brak wcięcia w talii, duży brzuch i smukłe nogi.” A biust? Gdzie biust? Jak można było po zasugerowaniu, że problemem jabłka są zaburzone proporcje ciała (na korzyść brzucha) podać przykład osoby, w której proporcjach przeważa element totalnie tu pominięty (biust)? Pomijam już fakt, że pani Kasia, jako typowy lizak posiada też dość szczupłe biodra, nie zaś, jak w opisie, krągłe. Przecież to jest tak nielogiczne, że cały wpis traci sens. Równie dobrze można tekst o Chinach zilustrować mapą Japonii.

Takie są właśnie skutki uproszczeń na pokazach edukacyjnych. Warto zdawać sobie z tego sprawę, żeby nie przeczytać gdzieś kiedyś, że inne klasyczne lizaki, jak Pamela Anderson, czy Dolly Parton, to jabłka. Albo nawet gruszki.

Owszem prawda jest taka, że większość kobiet ląduje gdzieś pomiędzy proponowanymi figurami i może warto zacząć to uczciwie podkreślać. Dlatego można było powiedzieć, że pani z pokazu tak naprawdę jest lizakiem, ale przez nadwagę przesunęła się trochę w stronę jabłek, czyli znalazła się pomiędzy dwiema figurami, dlatego można na jej przykładzie pokazać coś, co jabłkom też będzie mogło częściowo pasować.

No Banner to display

Effuniaki – biuściasta rewolucja

Wysłane przez: Maith   
24 sie
2010
Pudrowy kropek, Ewa Michalak

Pudrowy kropek, Ewa Michalak

Rzecz do niedawna nie do pomyślenia. Zgrabny plunge, robiący przepiękny dekolt, a do tego wygodny. Szczególnie dla posiadaczek dużego biustu, dręczonych latami wersją “absolutne minimum” ciekawy, oryginalny stanik czy to codzienny czy na szczególne okazje to prawdziwa nowość. Jeśli do tego dodać świetną konstrukcję, zapewniającą piękny kształt i potrafiącą opanować nawet naprawdę duże piersi, to jest się czym zachwycać.

Mowa o marce, która szła jak burza zarówno w konkursie na Kusidełko roku część I i część II (gdzie po zsumowaniu głosów oddanych na różne wersje tego samego modelu często wysuwała się na prowadzenie, a zapewnianie różnych wersji kolorystycznych w danym momencie to przecież zaleta, nie wada).
Jednocześnie ta sama marka zdeklasowała konkurentów w konkursie na Wygodniczka wszechczasów część I i część II (pokazując, że wygodny stanik może być jednocześnie piękny i wycięty do dekoltów)

W tej notce pokażę Wam 2 Effuniaki – staniki o nowatorskiej konstrukcji – Dżinsowy plunge i Pudrowy kropek. Ale najpierw cofnijmy się o 5-10 lat…

Cały czas mam  w pamięci nie tak odległe siermiężne czasy, kiedy to staniki dzieliło się na seksowne (wyjściowe, eleganckie) i codzienne. Staniki seksowne najchętniej robiono na twardej skorupce zastępującej kształt biustu, koniecznie z czegoś błyszczącego, ewentualnie z czerwonej koronki. Nadawały się do dekoltów. Nie żeby szczególnie popularne były wówczas opcje half-cup czy plunge. Zamiast nich noszono przymałe balkonetki.

Staniki codzienne gwarantowały dla odmiany styl, w którym każda kobieta wyglądała jak własna ciotka, co niezależnie od wieku nie jest mile widziane. Były to bowiem zwykle niemiłosiernie brzydkie biustozasłaniacze (bo przecież nie biustonosze) z ograniczonym wyborem kolorów (biały, czarny i brudny beż). Dodatkowo, ponieważ o dobieraniu biustonoszy do faktycznych kobiecych wymiarów nikt w tych przedpotopowych czasach nie słyszał, zatem fiszbiny niedobranych staników zwykle robiły kobietom krzywdę. To sprawiało, że stanik codzienny często był również bezfiszbinowcem. A ponieważ z przymałych “eleganckich” staników piersi potrafiły wyskoczyć górą, zatem w codziennych usuwano ten problem zasłaniając piersi po szyję modelami typu full-cup. Jednocześnie z braku sensownej rozmiarówki biuściaste kobiety były wówczas skazane na za szerokie obwody (żeby zmieścić biust w jakąś miseczkę C czy D). To wzmagało popularność bardzo szerokich ramiączek, ponieważ przy za szerokim obwodzie na ramionach nie trzymamy zwykłych 10% ciężaru biustu, a zawieszamy sobie na nich prawie cały ciężar.

Te straszliwe czasy na szczęście minęły, a przypomniałam sobie o nich, doceniając jak wiele się zmieniło. Kolejnym etapem były jeszcze staniki owszem we właściwym rozmiarze, ale oferujące kobietom z większym biustem produkty o nie do końca przemyślanej konstrukcji – z fiszbinami na plecach, jakby robiono je na trójkątne kobiety.

A potem Ewa Michalak zaprojektowała konstrukcję plunge. Swoją drogą zrobiła rzecz chyba bez precedensu w całej branży bieliźnianej.
Zdecydowała, że w ogóle nie zacznie produkcji do czasu aż nie stworzy konstrukcji:

-tak dobrej, że da się ją dociągnąć do naprawdę  dalekich rozmiarów,
-tak wyciętej, żeby można było ją nosić do prawdziwych dekoltów
-i jeszcze robiącej w tych dekoltach wyjątkowo piękny kształt.

Tę nowatorską konstrukcję mają oba biustonosze, które zamierzam dziś opisać.

Dżinsowy, Ewa Michalak

Dżinsowy, Ewa Michalak

Dżinsowy plunge – to prawdziwy nowy styl casual. Pełen luzu, radosny wzór, doskonały na wakacje, chociaż ja zamówiłam go kiedy jeszcze było chłodno. Nawet pomijając fakt, że po prostu nie istnieje inny dżinsowy model dla brytyjskiego 70HH (w Effuniaku 80GG) to nigdy jeszcze nie widziałam tak ładnie, gustownie zrobionego dżinsowego stanika. Zwykle łączy się je z różem. Ten nie – wzór i koronka ecru plus czerwone guziczki. W naturze wygląda to naprawdę wyśmienicie. Jednocześnie stanik ma dość wąskie ramiączka.

Jak widzicie, model w tym rozmiarze ma konstrukcję wzmocnioną w porównaniu z biustonoszami na mniejsze piersi, w tym nieco wyższy mostek. Nadal jednak jest niżej wycięty niż moje inne biustonosze w prawidłowym rozmiarze. Przy moim obwodzie jest produkowany do effuniakowego L. Czyli lekko usztywniany plunge – model do niedawna niedostępny powyżej brytyjskiej miseczki G, mogę kupić nie tylko ja, ale też kobiety potrzebujące przy moim obwodzie o… 7 miseczek więcej. W stanikowym świecie to prawdziwa rewolucja.

Materiał - oglądane do tej pory dżinsowe wzory były nadrukowane na materiale nazywanym czasem  ”lycrą”. Wyglądało to dość sztucznie. Tymczasem w Effuniaku zastosowano przyjemną w dotyku tkaninę o dżinsowym splocie. Nie klasyczny dżins (to by nie było przyjemne, szczególnie w szortach) ale materiał naprawdę dobrze go imitujący, a do tego miękki i wygodny.

Dżinsowy, szorty, Ewa Michalak

Dżinsowy, szorty, Ewa Michalak

Rodzaj gąbki – mięciutka, bawełniana, typ kurczący się w praniu. Zgodnie z zaleceniami producenta, jeśli rozmiar jest akurat, to po praniu należy naciągnąć lekko materiał, żeby się nie skurczył, jeśli jest trochę za duży, nie naciągamy, wtedy się trochę skurczy (o ok. 1/3 miseczki).

A na dole – przemyślane szorciki z kieszonką z tyłu oraz dwoma kieszonkami i guziczkami imitującymi zapięcie spodni, z przodu. Effuniaki słyną z ciekawych, oryginalnych dołów, a te szorty są jednym z najlepszych tego typu projektów.

Wygoda – stanik jest wygodny, w czym sporą rolę odgrywają: prawidłowy rozmiar, dobre podtrzymanie i fiszbiny uwzględniające kobiecą budowę. W odróżnieniu od produktów wielu firm dla GG-plusów, fiszbiny Effuniaków trzymają się tej części, gdzie mamy biust i nie próbują wędrować na plecy. Mimo że biust w Effuniakach ma prawo być wysoko, to ich fiszbiny nie próbują przewiercać pachy od dołu.

Podtrzymanie – dobre, oczywiście nie porównuję go ze stanikami sportowymi, czy mocnymi fullcupami, ale uwzględniając wycięcie stanik podtrzymuje zadziwiająco dobrze.

dżinsowy, szorty, Ewa Michalak

Dżinsowy, szorty, Ewa Michalak

Konstrukcja - zwykle 80GG jest robione jeszcze w wersji klasycznej, ale mój egzemplarz został specjalnie zrobiony w tej słynnej nowej konstrukcji dzielonej  na trzy, w której robione są Effuniaki na największe piersi. Bałam się, że wyższy model będzie oznaczał gorszy i brzydszy (do czego przyzwyczaiło mnie parę firm) a tu miła niespodzianka. Kształt i wycięcie wygląda podobnie jak w klasycznych Effuniakach, tylko podtrzymanie jest nieco lepsze. Inne cięcie miski w żaden sposób nie popsuło stanika. Równie dobrze ta konstrukcja mogłaby na stałe zejść do mojego rozmiaru.

Dla kogo – Ponieważ to jednak plunge, to jedynym wyjątkiem kobiety o piersiach w złym stanie.  Takie piersi mogą wypadać przez głębokie wycięcie przy mostku. Wówczas przed próbowaniem typu plunge należy najpierw zadbać o poprawę stanu biustu. Najlepiej wg zasad polecanych przez najlepszą polską bra-fitterkę Marię Dastych (Mahedę).

A generalnie konstrukcja w effuniakowych stanikach zmienia się płynnie. Każdy rozmiar jest naprawdę tworzony osobno, także z uwzględnieniem optymalnego dlań poziomu wycięcia. Tą metodą Ewa Michalak uwzględnia zarówno potrzeby dużych piersi (podtrzymanie) jak też małych (spore wycięcie). To sprawia, że staniki te chwalą posiadaczki najróżniejszych biustów. A dżinsowy komplet jest do tego po prostu fajny.

Pudrowy kropek, Ewa Michalak

Pudrowy kropek, Ewa Michalak

Pudrowy kropek (zwany też puderkiem) – długo wyczekiwany model z gorsetowym łączeniem z przodu. Informacja dla mężczyzn – tak, wiązanie da się rozwiązać, to nie jest tylko ozdoba.
Do tej pory nikt nigdy nie zaproponował na mój rozmiar takiego pomysłu, zatem jak tylko dowiedziałam się, o co tyle dziewczyn tak się dopytywało, zamówiłam go i ja.
W tym momencie zaczął cicho pukać rozsądek. Straszył, że przy dużym biuście, do tego wymagającym najwęższych mostków, wiązanie gorsetowe, potrzebujące przecież miejsca, może się nie sprawdzić. Sugerował, że pewnie nie bez powodu na duże biusty nie ma gorsetowych mostków, może po prostu się nie da.
Wtedy przepchnęła się wiara w cuda i skwitowała cały ten wywód prostym “przecież Ewa Michalak to geniusz, na pewno coś wymyśliła”. Jak się okazało, to wiara w cuda miała rację. Mostek został tak przemyślany, a konstrukcja Effuniaków jest przy tym na tyle stabilna, że wszystko leży jak trzeba.

Materiał – pudrowy róż z lekkim odcieniem łososiowego. Materiał obwodu bardziej delikatny niż w dżinsowym. Od zapowiedzi odróżnia go obramowanie miseczek, kojarzące się z jedwabnym wachlarzem używanym w dawnych Chinach. To samo obramowanie uatrakcyjnia również gorsetowe wiązanie stringów. Bardzo mi się to podoba, aczkolwiek właśnie ten kształt może lekko przebijać przez lżejszy materiał. Inna sprawa, że plisowanie nie jest zwyczajowo kojarzone z bielizną.

Rodzaj gąbki – mięciutka, niebawełniana, typ niekurczący się w praniu.

Puderek, stringi, Ewa Michalak

Puderek, stringi, Ewa Michalak

A na dole – delikatne i seksowne stringi z gorsetową wstawką.

Wygoda – dla mnie to obecnie najwygodniejszy stanik. Kupiłam go z myślą, że stanik z tak niskim, gorsetowym łączeniem może nie być najwygodniejszy, ale posłuży na szczególne okazje, w tym do głębokich dekoltów . Po czym ku własnemu zdziwieniu zaczęłam po niego sięgać w najgorsze upały do bluzek nawet niespecjalnie wydekoltowanych. Dla mnie ten stanik jest niewyczuwalny.

Podtrzymanie – dobre, aczkolwiek nie aż tak, jak przy wzmocnionym dżinsowym.

Konstrukcja – klasyczna konstrukcja effuniakowych staników typu plunge, z tą różnicą, że zamiast klasycznego mostka jest gorsetowe łączenie. Genialne rozwiązanie, wyglądające świetnie nawet na dużym biuście.

Puderek, stringi, Ewa Michalak

Puderek, stringi, Ewa Michalak

Dla kogo – ku mojemu zaskoczeniu nie tylko dla osób z małym biustem, ale też z dużym. Mało tego, mimo że gorsetowe łączenie potrzebuje miejsca, żeby się zaprezentować, to znajduje się już tak nisko, że stanik potrafi dobrze współgrać również z biustami potrzebującymi wąskich i bardzo wąskich mostków. Jedyny wyjątek, to podobnie jak przy dżinsowym,  biusty w złym stanie (tutaj z racji niskiego mostka tolerancja jest nieco niższa).

Uwaga! Oba prezentowane przeze mnie staniki są objęte promocją i na stronie marki Ewa Michalak w dziale wyprzedaży kosztują 20% taniej. Niestety to oznacza również, że wkrótce znikną, a szkoda, bo są wyjątkowo udane.

Oczywiście Ewa Michalak to wiele modeli, zmieniających się jak w kalejdoskopie i dopasowanych do najróżniejszych preferencji. Zatem nawet jeśli jedne modele znikną, to pojawią się kolejne. Ale, jak słusznie stwierdził mój mąż, skoro Triumph może sprzedawać swoje modele przez 30 lat, to Ewa Michalak mogłaby chociaż takie cuda jak Dżinsowy czy Puderek zachować na dłużej. Trudno się nie przyłączyć do jego postulatów. Dżinsowy z pewnością będzie wspominany z dużą nostalgią, a kropek, miejmy nadzieję, że pojawi się także w innych wersjach kolorystycznych, np. w czerni.