Jak pozbyć się boczków

Wysłane przez: Maith   
4 maj
2011
Jak powstają boczki, rys. Bra-fitting

Jak powstają boczki, rys. Maith, Bra-fitting.eu

Ostatnio coraz więcej szczupłych dziewczyn odchudza się i ćwiczy w zasadzie wyłącznie z powodu boczków.

Przyglądając im się z bliska doszłam do wniosku, że te boczki wcale nie są u nich skutkiem przytycia, a jedynie migracji.

Jak wiadomo ludzkie ciało jest plastyczne. Odpowiednio wpływając na nie ubraniem możemy doprowadzić nawet do przemieszczenia narządów wewnętrznych (nosząc gorsety).

W tej sytuacji przemieszczenie zaledwie tłuszczu nikogo nie powinno dziwić, szczególnie że przemieszczenie  samej tkanki tłuszczowej jest często spotykane w kontekście zmiany bielizny na prawidłowy rozmiar. To ta słynna migracja piersi. Wielokrotnie opisywały ją na podstawie własnych doświadczeń użytkowniczki Lobby Biuściastych (choćby tutaj czy tutaj) oraz Lobby Małobiuściastych (np. tutaj i tutaj).

Skąd zatem biorą się boczki?

Moja teoria jest taka: Bardzo wiele kobiet, niezależnie od rozmiaru, posiada boczki nie “od natury” a z powodu “boczkoprzyjaznych” ubrań. Noszą biodrówki i niskie majtki, gdzie pas wypada w biodrach. W ten sposób wypychają sobie część tłuszczu naturalnie siedzącego w biodrach do góry, tworząc osławione boczki. A potem  odchudzają się z zapałem lub biegną na siłownię czy inny aerobik, próbując pozbyć się tych jak myślą “oznak otyłości”.

Tak wiem, poniżej pewnego poziomu chudości już z niczego nie da się boczków wytworzyć, pytanie czy aż takie odchudzenie, u osoby naturalnie posiadającej nie boczki a zwykłe, zgrabne biodra, jest zdrowe.

Z drugiej strony istnieją też kobiety puszyste, które ich nie posiadają (jeśli jakimś cudem zdołały uniknąć deformowania swojej figury niepasującymi spodniami).

Przyjrzyjmy się problemowi z bliska. Przez ostatnie mniej więcej 10 lat modne były biodrówki. W Polsce “modne” oznacza niestety często “jedyne dostępne”. W efekcie były noszone masowo. A biodrówki mają to do siebie, że trzymają się tak naprawdę na pupie.

Należałoby zatem do nich posiadać figurę tancerki samby, czyli po prostu wystającą pupę, na której w praktyce te spodnie się zatrzymają. Przyjrzyjcie się Brazylijkom tańczącym podczas karnawału w Rio. One te ruchy “mają czym” wykonać. Tymczasem większość Polek tej cechy nie posiada. Szerokie biodra zdarzają się nawet często, wystająca pupa zaś jest rzadkością.

Co się dzieje, kiedy biodrówki założy kobieta nie posiadająca wystającej pupy?

Cóż, takie spodnie nie trzymają się na wcięciu w talii, ponieważ mają ją niżej. Oczywiście nikt nie powie, że chodzi o talię. Używa się tu słowa “pas”. Bo pas to w zasadzie miejsce zakończenia spodni, tam gdzie nosi się pasek, niezależne od figury osoby noszącej.  To że dawniej normą było noszenie paska w talii (utrzymując je dzięki kobiecej różnicy między talią a biodrami ) odeszło w mroki zapomnienia.

Na czymś  jednak trzeba te spodnie zatrzymać, żeby się nie zsunęły. Spodnie nie utrzymają się same z siebie na środku bioder. Można je zatem ścisnąć tam paskiem czy to niezależnym, czy to po prostu miejscem, w którym spodnie te mają pas.

Tak tworzy się dziura po biodrówkach. A nad nią co? Oczywiście boczki.

Do biodrówek rzecz jasna dodano nam również majtki z obniżonym stanem.

Przez ostatnią dekadę znalezienie majtek, których pas nie wypadałby na biodrach, graniczyło w naszym kraju z cudem.

Lata wcinania sobie ubrań w biodra, czyli w miejsce, gdzie u kobiet naturalnie bywa więcej tkanki tłuszczowej, w odróżnieniu od talii, wypchnęło wielu kobietom część tłuszczu umieszczonego w naturalnym dla niego miejscu, na górę, tworząc boczki.

Dawniej Polki nosiły spodnie lepiej dopasowane do częściej występujących u nas kobiecych kształtów. Tamte spodnie miały talię ponad biodrami (co pomagało ją podkreślać i utrwalać we właściwym miejscu) a poniżej miejsce na biodra.

Wtedy nie było też takiej “boczkowej histerii”.

Ostatnio spodnie z pasem powyżej bioder wracają do łask, razem z wyższymi majtkami. Co prawdopodobnie pomoże wielu osobom zlikwidować ten w dużej mierze fikcyjny  problem w sposób naturalny.

A osoby, które chciałyby wcześniej zadbać o właściwy do niego dystans, zachęcam do obejrzenia histerycznego skeczu Katarzyny Piaseckiej “Boczusie”.

No Banner to display

Odciążenie w awangardzie

Wysłane przez: Maith   
13 gru
2010

Marlies DekkersDo niedawna normą było, że do wyboru jest albo uroda albo wygoda. Ostatnio klientki coraz częściej oczekują rzeczy wygodnych, które jednocześnie byłyby ładne, ciekawe i nie kojarzyły się od razu ze słowem “ortopedyczny”. Niektórzy producenci starają się do naszych wymogów dopasować.

Przyjrzyjmy się stanikowym ramiączkom. Większość producentów zdaje sobie sprawę, że nie zamierzamy do ich wyrobów nosić szkaradnych podkładek pod ramiączka. Mało tego, niektórzy powoli zauważają też, że nie podobają nam się także szerokie, brzydkie, gumy, którymi oszpecane bywają całkiem ładne staniki. Jednocześnie przynajmniej część z nas oczekuje ramiączek wygodnych i dobrze trzymających cięższy biust. Czy to można pogodzić? Jasne!

Pamiętacie z pewnością, ile zachwytów wzbudziła pierwsza naprawdę udana próba połączenia szerokości z urodą – Avocado Glamour.

Dobrym kierunkiem było też stworzenie szelek w stylu, któremu szelkowatość nie przeszkadza, jak militarnej z wyglądu Freyi Margo Kiwi.

Marlies Dekkers, halter-neck może chronić szyję i wyglądać drapieżnie, nie ortopedycznie

Marlies Dekkers, halterneck może chronić szyję i wyglądać interesująco

A ostatnio zaskoczyła mnie jeszcze ciekawa koncepcja holenderskiej firmy Marlies Dekkers. Holendrzy wprowadzili do bieliźniarstwa system wyciągów, przenoszących ciężar. Metoda to powszechnie stosowana w wielu dziedzinach, ale tu jej jeszcze nie było.  Jak myślicie? Przyjmie się i tutaj?

Początkowo uznałam, że to dość “ortopedyczny” wynalazek, szczególnie patrząc na ich mniej udane propozycje. Gdzieś na Lobby doszukałam się nawet określenia “kaganiec na biust”.

Potem jednak doszłam do wniosku, że dla odmiany propozycje bardziej udane mogą czy to współtworzyć styl nieco drapieżny, czy to gotycki klimat (obróżki na karku), czy po prostu kojarzyć się z nowatorskim stylem sportowym. Mam nadzieję, że te kilka zdjęć, obrazujących opis marki pomoże Wam wyrobić sobie własną opinię. Jeżeli nie – zajrzyjcie na stronę sklepu Pol Lingerie, skąd pochodzą użyte w tekście przykłady. Żeby było klimatycznie, link zaprowadzi Was wprost do modelu nazwanego “świąteczne bombki”.

Marlies Dekkers, halter-neck chroniący szyję w innej wersji

Marlies Dekkers, halterneck chroniący szyję w innej wersji

Świąteczna stylizacja, którą pokazałam Wam na początku, to fragment tegorocznej sesji zdjęciowej Marlies Dekkers. Klikając w link możecie obejrzeć więcej ich stylizacji.
Również celebrytki, jak widać, nie obawiają się firmy, traktując ten design jako uatrakcyjnienie swoich kreacji. Zatem coś co może zapewnić odciążenie wcale nie musi kojarzyć się z ortopedią, a może z awangardą czy ciekawym stylem.

Sam pomysł jest na pewno warty uwagi. Szczególnie spodobała mi się prosta metoda chroniąca szyję. Dotychczas projektanci staników w wersji halterneck przyjmowali, że część ciężaru biustu, dźwigana przez ramiączka powinna zawisnąć na szyi. A w zasadzie dlaczego? Marlies Dekkers pokazuje, że możliwe jest przeniesienie ciężaru tak, żeby szyja go nie odczuła. Jak już dotarła do nas ta prosta prawda, to może warto pomyśleć nad optymalną opcją rozłożenia ciężaru (niektóre z pomysłów MD podejrzewam o podciąganie tyłu obwodu do góry, jeżeli tylko stanik zostałby założony na biust naprawdę potrzebujący takich wyciągów). Może warto by to przeniesienie ciężaru nieco inaczej zaprojektować… Ale sam pomysł zabezpieczenia szyi zasługuje na bieliźnianego Nobla.

Marlies Dekkers, przykład i stylu gotyckiego i wyciągów stosowanych przy miseczkach

Jednocześnie zastanawia mnie, czy system wyciągów wykorzystywany przez nich w miseczkach, jest w stanie realnie zastąpić część stanika, pozwalając obniżyć stałą część miseczki. Teoretycznie powinien, z drugiej jednak strony takie niteczki mogą się wżynać w co bardziej miękkie biusty. A co Wy o tym myślicie?

Marlies Dekkert, ten model może się kojarzyć ortopedycznie, choć nie jest jeszcze najbardziej zabudowany

Marlies Dekkert, ten model może się kojarzyć ortopedycznie, choć nie jest jeszcze najbardziej zabudowany

Niestety rozmiarówka MD jest mocno ograniczona – nie widziałam obwodów mniejszych od 70 ani miseczek większych od europejskiego F. To pozwala podejrzewać, że spora część ich klientek niestety nosi te propozycje w wersji z poszerzonym obwodem. A pomysł działałby najlepiej właśnie w idealnie dobranych stanikach, ponieważ na stabilny obwód łatwiej przenieść obciążenia nie ryzykując, że obwód zacznie podjeżdżać. Jednocześnie kobietom faktycznie potrzebującym rozmiarów udostępnianych przez MD to przełożenie ciężaru nie jest  potrzebne. Stosowane w niektórych modelach wyraźnie szerokie ramiączka również.  W tej sytuacji zastanawiam się, jaka jest szansa, że Holendrzy poszerzą rozmiarówkę, docierając do rzeczywistych rozmiarów potrzebnych kobietom o cięższych piersiach. Zgodnie z opisem ze strony firmy,w odpowiedzi na wiele próśb, ich projekty zostały dopasowane konstrukcyjnie do dużych biustów. Może warto zatem namówić ich na dopasowanie do tych biustów również rozmiarówki. A przy okazji o złagodzenie wyglądu modeli kierowanych do bardziej biuściastych kobiet, bo kiedy już zapewni im się prawidłowo dobrane rozmiary, to aż takie zabudowanie stanikiem przestanie być uzasadnione. Szczególnie przy wykorzystaniu pomysłów na przenoszenie ciężaru. Do Holandii Lobby na razie jeszcze nie dotarło, ale wszystko przed nami.

No Banner to display

Fake Apple

Wysłane przez: Maith   
16 lis
2010

Rebus, grafika Maith, Bra-fitting.eu

Jak powszechnie wiadomo, typ Jabłko wg Trinny i Sussanah, to kobieta o:

-brzuchu większym niż biust (duży brzuch przeważa tam nad resztą figury)

-średnim biuście

-dość płaskich pośladkach

-średnich nogach

U jabłek zatem to brzuch przeważa nad resztą.

Jednocześnie jabłko jest jedyną figurą, którą zwykle pokazuje się na osobach z nadwagą. Wprowadza to częsty błąd, że każda nadwaga = jabłko. A to największa bzdura, jaką można sobie wyobrazić.

Prawda jest taka, że gruszka będzie tyła raczej w biodrach, klepsydrze i tak zostanie wyraźna talia, rożkowi szerokie ramiona, a lizak utyje w biuście bardziej niż gdzieindziej. Nie tracimy głównych cech swoich figur. Tylko zyskujemy dodatkowo fałdki, brzuszki i generalnie jesteśmy obszerniejsze. Ale przewaga jednej części ciała nad drugą nam zostaje. Byłoby wspaniale pokazać wszystkie typowe figury w wersjach szczupłych, grubszych, wyższych i niższych. Ten aspekt dostrzegł Bradley Bayou, który w swojej książce każdy z typów figury mnożył przez 3 opcje wzrostu i 4 opcje tuszy. Niestety samych typów figury rozpoznał ledwie 4, co jest bardzo słabym wynikiem. Jednak studiując jego propozycje widać wyraźnie, że stałe elementy figury pozostają niezależne od tego, czy kobieta w takim kształcie jest niska, wysoka, szczupła czy z nadwagą. BB oczywiście dostosowuje im sposób ubierania do wzrostu i wagi, ale nie tracąc nigdy z oczu cech podstawowych.

Wróćmy jednak do problemu, na który chcę zwrócić uwagę. Przykro mi to pisać, ale wygląda, że guru stylizacji Trinny i Susannah, po przyjechaniu do Polski, poszły na łatwiznę. Nie mogąc być może znaleźć wśród publiczności chętnego do współpracy prawdziwego jabłka, wykorzystały typ “lizak, który utył”. A to nie to samo.

Przypomnijmy niezorientowanym, że lizak, to figura, w której duże piersi przeważają nad węższą resztą. Lizak może utyć wszędzie, tylko zawsze jakoś więcej utyje w biuście i w efekcie cały czas to biust będzie u niego przeważał.

Sama stylizacja wyszła słynnemu duetowi pięknie, ponieważ do takiego lizaka z nadwagą pasowała. Jednak przy prawdziwym jabłku efekt nie będzie już tak spektakularny. Wystarczyło podkreślić, jaką ta pani ma naprawdę figurę. I wyjaśnić, że również części jabłek ten pomysł może pasować. Niestety tego nie zrobiono.

Na skutki uboczne takiego uproszczenia, na potrzeby jednego pokazu, nie trzeba było niestety długo czekać. Już wkrótce zaczęłam czytać, że najbardziej klasyczny lizak, czyli Kasia Figura, niby jest jabłkiem. A chyba każdy z nas wybudzony w środku nocy pytaniem, co przeważa w figurze Kasi Figury odpowie “biust” i pójdzie spać dalej.

Tutaj – że też autorce ręka nie drgnęła, kiedy opisując typ jabłko hasłem “średni biust” jako przykład podała bodaj najbardziej biuściastą polską aktorkę.

Tutaj - autorka na wszelki wypadek w ogóle pominęła ten nieistotny szczegół figury pani Kasi (kto by się tam u niej dużego biustu dopatrzył) dlatego ilustrując swój przykład Kasią Figurą pisze dzielnie “Ten typ sylwetki charakteryzują krągłe biodra, brak wcięcia w talii, duży brzuch i smukłe nogi.” A biust? Gdzie biust? Jak można było po zasugerowaniu, że problemem jabłka są zaburzone proporcje ciała (na korzyść brzucha) podać przykład osoby, w której proporcjach przeważa element totalnie tu pominięty (biust)? Pomijam już fakt, że pani Kasia, jako typowy lizak posiada też dość szczupłe biodra, nie zaś, jak w opisie, krągłe. Przecież to jest tak nielogiczne, że cały wpis traci sens. Równie dobrze można tekst o Chinach zilustrować mapą Japonii.

Takie są właśnie skutki uproszczeń na pokazach edukacyjnych. Warto zdawać sobie z tego sprawę, żeby nie przeczytać gdzieś kiedyś, że inne klasyczne lizaki, jak Pamela Anderson, czy Dolly Parton, to jabłka. Albo nawet gruszki.

Owszem prawda jest taka, że większość kobiet ląduje gdzieś pomiędzy proponowanymi figurami i może warto zacząć to uczciwie podkreślać. Dlatego można było powiedzieć, że pani z pokazu tak naprawdę jest lizakiem, ale przez nadwagę przesunęła się trochę w stronę jabłek, czyli znalazła się pomiędzy dwiema figurami, dlatego można na jej przykładzie pokazać coś, co jabłkom też będzie mogło częściowo pasować.