O motoryzacji i mody szkodliwości

Wysłane przez: Maith   
13 cze
2010
Porsche Carrera GT, opr. graficzne A_gnesska

Porsche Carrera GT, opr. graficzne A_gneskka

Toyota Land Cruiser, opr. graficzne A_gnesska

Toyota Land Cruiser, opr. graficzne A_gneskka

To będzie notka z gatunku Co by było gdyby. Przyglądałam się ostatnio, jak  nasze prawo wyboru coraz bardziej ograniczają kreatorzy mody.  Ustalają odgórnie, jakie kolory mamy nosić w kolejnym sezonie (innych się często kupić nie da). A nie mają pojęcia, że ludziom pasują różne kolory i te wybrane przynajmniej część będą skutecznie oszpecały.

Pamiętam dobrze, jak kilka lat temu właśnie spadły ostatnie jesienne liście i ludzie marzyli o zabarwieniu sobie czymś coraz smętniej wyglądającego szarego świata. Może barwy jesieni w ubraniach? Jakaś zieleń, żółcienie, pomarańcze, różne odcienie czerwieni, do przyjemnych brązów – a to ciepłych a to kawowych? Albo marzenie o biało – błękitnej zimie?

© Markfgd | Dreamstime.com

© Markfgd | Dreamstime.com

A tu nagle na niczego niespodziewające się społeczeństwo zapadł wyrok – szarość. Tylko szarość. Sklepy zapełniły się niemal wyłącznie szarymi ubraniami, znalezienie czegoś nieszarego graniczyło z cudem. A szary, jak każdy kolor, nie każdemu pasuje. Niektórych oszpeca, ale nawet szczęściarze ładnie w szarym wyglądający mogli po prostu nie mieć na niego ochoty w czasie, kiedy na zewnątrz tylko szara plucha. Dopiero po paru miesiącach zaczęto go nieco ożywiać delikatnym różem. Ładne połączenie, ale też nie dla każdego. To była bardzo smutna zima. Dyktatorzy mody zadecydowali za nas.

To teraz wyobraźmy sobie, że kreatorzy mody zaczęliby tak samo psuć świat motoryzacji. Nie ograniczaliby się, jak teraz, ale zarządzaliby odgórnie, jakie kolory mają być w sprzedaży w danym roku.

Carrera GT róż, opracowanie graficzne A_gnesska

Carrera GT róż, opracowanie graficzne A_gneskka

Mężczyźni lubią się śmiać, że kobiety wybierają samochód po kolorze. Tak? To wyobraźcie sobie, drodzy Panowie, że Wam do wyboru dano by wyłącznie wściekły róż, delikatny róż i żeby nie było, że nie macie wyboru, to jeszcze lila-róż. A teraz idźcie i kupcie sobie nowy samochód. Owszem, kierowalibyście się cechami technicznymi, ale potem jak wielu z Was zamówiłoby lawetę, byleby Was tylko nikt w tym słodziuśnym kolorku nie widział? A następnie przepłacilibyście u lakiernika za zmianę koloru. Z pełną świadomością, że samochód lakierowany fabrycznie a u lakiernika, to jednak nie to samo. Dopiero wtedy nie wstydzilibyście się wsiąść do swojego nowego nabytku.

Przejdźmy do kolejnego problemu. Dyktatorzy mody (tak, to odpowiednie określenie) nie mają najwyraźniej pojęcia o kobiecych sylwetkach (na marginesie, na męskich też się chyba nie znają). Obawiam się, że nie radzą sobie też zbytnio z dopasowywaniem strojów do ludzi (zaszewki, zróżnicowane wykroje). Także dlatego wielu z nich życzy sobie, żeby modelki miały zbliżone do siebie wymiary. Najlepiej takie, żeby nie trzeba było robić żadnych zaszewek, czy w inny sposób uwzględniać figury. Zaczynam się ostatnio zastanawiać, czy przewaga modelek bardzo szczupłych, z małym biustem i bez wyraźnie zaznaczonej talii nie jest po prostu efektem lenistwa, czy może nawet… niekompetencji zatrudniających je kreatorów? Jeśli bowiem tylko muszą przygotować strój dla kogoś, do kogo trzeba by go dopasować, często kończy się to klapą. Internet jest pełny zdjęć pięknych gwiazd filmowych, ubranych przez nich w stroje nie tylko zupełnie nie uwzględniające ich figury, ale nawet rozmiaru. Szczególny problem mają ze zmieszczeniem biustów. Wystarczy przejrzeć serię Stanikowe grzechy gwiazd na Balkonetce.

Swoją drogą to dobry przykład rozrastającej się w zupełnie niepotrzebnych kierunkach roli kreatorów mody. Festiwale filmowe powinny się kojarzyć z…  filmami, prawda? A już od dawna zdjęcia z festiwali, to nie klatki z filmów, tylko aktorzy w kreacjach znanych domów mody. Ostatnio ktoś doszedł do wniosku, że skoro filmy już się nie liczą, to pójdźmy krok dalej – na co komu aktorzy? Dzięki temu zainteresowani tegorocznym festiwalem “filmowym” w Cannes zostali uraczeni od razu galerią… modelek z Cannes.

Zatem ci ludzie wybierają nam, jakie wzory będą modne (czyt. dostępne) często przez lata. A nasza budowa, nawet jeśli oni sobie z tego nie zdają sprawy, jest różna. Dlatego te wybrane wzory pasują razem w najlepszym razie połowie klientów. Druga połowa nie ma gdzie kupić tego, w czym było im dobrze. Klasyczny przykład – ostatnie lata upłynęły pod znakiem królowania biodrówek, czy często wręcz łonówek. Obecnie jak wprowadzono wyższe spodnie, to obawiam się że równie zdecydowanie. W tej chwili coraz trudniej kupić spodnie z obniżonym stanem. Potrzebujące ich kobiety najwyraźniej powinny już zacząć robić zapasy. Przecież to nie ma sensu.

To teraz wyobraźmy sobie, że dyktatorzy mody zaczynają takie same szaleństwa w świecie motoryzacji.

półciężarówka, opr. graficzne A_gnesska

Renault Master, opr. graficzne A_gneskka

półciężarówka, opr. graficzne A_gnesska

Renault Master, opr. graficzne A_gneskka

W tym sezonie modne będą wyłącznie półciężarówki. A producenci grzecznie robią wyłącznie takie samochody,  jeszcze dopłacają, żeby poznać nowy wyrok, jako pierwsi. To teraz kolory. Czego dawno w samochodach nie było… jasnoczerwony i żółty. “Naprawdę kojarzą Wam się ze strażą pożarną i niemiecką pocztą? Nie znacie się, to jest teraz modne!”.  Sprzedawcy zaś ćwiczą odpowiednie skrzywienia twarzy, żeby we właściwy sposób reagować na klientów, życzących sobie niemodnych samochodów osobowych. “Przecież to jest passe!”
Wyobraźmy sobie teraz rodzinę z dwójką dzieci, która jako nowy samochód może kupić jedynie półciężarówkę. Albo poważnego menedżera postawionego w identycznej sytuacji. Zabawne? To teraz wystarczy sobie uświadomić, że równie absurdalna niekompatybilność potrzeb klientów i mody naprawdę występuje w przemyśle odzieżowym. Wróćmy jednak do naszej historii.

minibus, opr. graficzne A_gnesska

LDV Maxus, opr. graficzne A_gneskka

Kilka sezonów później mamy okazję docenić “poprawę sytuacji”. Tym razem nasz menedżer i rodzina z dwójką dzieci mogą sobie już zakupić… minibus. “Włożymy tam bagaże na wakacje i chociaż dzieci będą mogły patrzeć przez okienka” myślą rodzice. “Mój poprzedni samochód jest już naprawdę stary, a ten wygląda chociaż lepiej od ostatnio modnych ciężarówek” – łamie się menedżer.

minibus liliowy, opr. graficzne A_gnesska

LDV Maxus, opr. graficzne A_gneskka

Jednak w końcu się nie zdecydowali, licząc na poprawę sytuacji w kolejnym sezonie. Minęły następne 2 lata . Ogłoszono prawdziwą rewolucję w modzie samochodowej. “Wraca moda na malutkie samochodziki” – czytamy. Wykończona rodzina z dziećmi znajduje gdzieś “końcówkę poprzedniej kolekcji” i kupuje pierwszy z brzegu minibus. “Tak, może być lila-róż ” godzi się bez dyskusji ojciec. Menedżer pocieszając się, że będzie “trendy” zdecydował się jednak na “maluszka”. Z kolorów do wyboru ma “groszek” oraz “błękitek”.

Ten tekst nie ma na celu zachęcenia domów mody do robienia zamieszania w przemyśle motoryzacyjnym. Chociaż zgodnie z moją wiedzą dyktatorzy mody powoli zaczynają się i tym przemysłem interesować.

Smart - groszek, opr. graficzne A_gnesska

Smart - groszek, opr. graficzne A_gneskka

Smart - błękitek, opr. graficzne A_gnesska

Smart - błękitek, opr. graficzne A_gneskka

Nie mam też nic przeciwko ciekawym, oryginalnym pomysłom niektórych kreatorów. Część z nich nawet warto wprowadzić do powszechnej produkcji. Ale nie jako jedynie słuszną wersję, poza którą nie da się wyjść. W tej chwili kreatorzy mody służą głównie napędzaniu popytu na nowe rzeczy, przy totalnym ignorowaniu potrzeb klientek. Jestem w stanie wyobrazić sobie cywilizowaną wersję mody, kiedy to domy mody przygotowywałyby zestawy inne dla gruszek inne dla rożków, inne dla klepsydr itd. Tworząc faktycznie nowe pomysły, które warto, żeby ludzie wypróbowali. Nie ma też nic złego w zachęcaniu do wypróbowania nowych zestawień kolorystycznych, ale też przy świadomości, że to ma służyć ludziom. Obecnie moda zmusza ludzi do podporządkowania się totalnie niedopasowanemu do nich “trendowi”. Media również mogłyby sobie przypomnieć o resztkach przyzwoitości i nie ogłaszać np. że “w tym sezonie modny jest duży biust” a w kolejnym sezonie mały. Napędzanie w ten sposób popytu chirurgom plastycznym jest zwyczajnie nieetyczne. To traktowanie Czytelników jak towaru, który można sprzedać. A ludzie towarem nie są. I czas postawić sprawę jasno – ludzie modzie nie podlegają.

Tagi: , , , , , , ,

Umieszczone w kategorii: Zakupy

Możesz skomentować wpis, albo umieścić trackback ze swojej strony.

10 komentarzy dla wpisu: "O motoryzacji i mody szkodliwości"

Tak, tak i jeszcze raz tak!
Ubrałaś w słowa to, co od dawna chodziło mi po głowie.
Sezonowe zrywy są po prostu potworne. Zdarza się (niezwykle rzadko), że mam z nich jakichś pożytek – jeśli modny byłby np. turkus, to miałabym większą niż w innych latach szansę, żeby znaleźć w sklepach jakieś sensowne ciuchy w tym kolorze. Ale jeśli królowałaby np. różowy i biały albo pomarańczowy, to sklepy byłyby zalane ciuchami w tych barwach i znalezienie czegoś czarnego albo ciemnozielonego graniczyłoby z cudem.
Nie lubię tego, bardzo nie lubię. Kiedy szukałam sukienki na połowinki, wszędzie królowały bombki (http://stylio.pl/zdjecia/124/124263_l/Kiingus/Sukienka+-+BOMBKA.jpg). Ta, w której ostatecznie wylądowałam na imprezie była tak ciasna w biuście, że nie mogłam pod nią włożyć stanika (!) i, co za niespodzianka, powiewała w talii. Potem przerobiłam ją u krawcowej (a przeróbki były naprawdę drobne i nieznacznie ingerujące w krój, więc wystarczyłoby, żeby prodeucent trochę pomyślał przy szyciu) i teraz to zupełnie inny ciuch.
Chciałabym, żeby zmiany na rynku odzieżowym były tak znaczące i pozytywne, jak na bieliźnianym, ale nie wiem, czy mamy jakąkolwiek szansę wpłynięcia nań.

Bzzz

Tekst bardzo dobry, lecz kreowanie mody przez kreatorów nie dokładnie tak wygląda. Wielkie domy mody nie wymyślają trendów-trendy planowane są zwykle na 2 lata w przód przez specjalne światowe agencje, utrzymywane w wielkiej tajemnicy, a im bliżej sezonu-wypuszczane powoli w świat. To właśnie owa tajemnicza szajka agencyjna ;) obserwując rynek, wysyłając na zwiady swoich ludzi na ulice miast planuje to, co będzie obowiązywało w modzie. Projektanci ewentualnie wpasowują się w trendy, powielane później przez firmy odzieżowe. Co się przyjmie, zalewa rynek, co nie-umiera śmiercią naturalną. Nie można winić słynnych projektantów za całe modowe zło, niekoniecznie oni są jemu winni. Aczkolwiek pod artykułem podpisuję się rękami i nogami :)

Kreatorzy mody są częścią systemu. Aczkolwiek wierzę, że tylko częścią…
W tym znaczeniu wspomniane agencje właśnie kreują modę, czyli wychodzi, że to one są prawdziwymi kreatorami mody… Warto wiedzieć.

Anka_z_lasu

“Zaczynam się ostatnio zastanawiać, czy przewaga modelek bardzo szczupłych, z małym biustem i bez wyraźnie zaznaczonej talii nie jest po prostu efektem lenistwa, czy może nawet… niekompetencji zatrudniających je kreatorów?”

Coraz częściej podejrzewam, że jest właśnie tak ;)

Świetna notka :)

corz mniej prawdziwego krawiectwa i roboty ręcznej to widac, bo wszystko jest zastepowane sentykami i pół produktami, a pod notką podpisuje się, a jak.

Jak ja się cieszę, że ze względu na swój alternatywny styl nie muszę się ubierać w polskich sklepach i zasadniczo nie ma na mnie wpływu to, co się dzieje w świecie mody. I w sumie we wszystkich sklepach w galeriach handlowych mogłyby istnieć tylko różowe ciuchy, a ja i tak laziłabym na czarno.
A gdy chcę wyglądać bardziej normalnie, kupuję ciuchy z Bravissimo czy BiuBiu, które są ładnie dopasowane, a pod względem mody dość klasyczne i zachowawcze moim zdaniem. Co im tylko – również moim zdaniem – wychodzi na dobre :)

A co do niekompetencji kreatorów – proszę, opinia Lagerfelda ;)
http://jejzdrowie.pl/karl-lagerfeld-lubi-i-promuje-tylko-chude-modelki
Czytałam też, że chyba też on stwierdził, że jego ciuchy nie będą dobrze wyglądać na większych, czyli normalnych, modelkach.
I moim zdaniem na pewno nie chce im się dopasowywać tych ciuchów. Bo po co?

Ciekawa jestem, czy gdyby się pojawił jakiś kreator mody szyjący faktycznie na normalne figury, odniósłby sukces.

ekstaza_w_masle

Tu chyba nikt tego nie ukrywa, że modelki są dla wygody jednakowe. Dla mnie jednak ostatnio to zaczyna byc przegięcie, bo nie dosc, że chude, to są stylizowane na gruźliczki. Ubrania na nich wyglądają jak na takich papierowych lalkach z papierowymi ubrankami co były do wycinania jak byłam mała. Nie mam nic do chudych kobiet, ale na nie przecież też da sie dobrać odpowiedni fason. Mi sie marzą modelki różnorodne, żebym miała porównanie w czym mi lepiej, co na jakiej figurze leży. Przecież tych modelek i tak są hordy – dlaczego ich nie zróżnicować.
Ewa Minge stwierdziła, że to kwestia tego, że większość kreatorów mody to homoseksualiści, więc preferują chłopięcy typ urody. I nie mozna się z tym jakos nie zgodzić – zwłaszcza porównując modelów i modelki. Różnią się fryzurą i ubraniem. Kwestie biologicznych różnic stają sie prawie niezauważalne.
Co do sezonowości to się w tym roku złapałam na myśleniu, żeby kupić na zapas płaskich sandałów zapinanych na pasek na kostce, bo potem znowu będą tylko japonki, albo tylko szpilki…
Kreatorzy mody chyba nie będą zwracali uwagi na normalne kobiety, ktore mają ciekawsze rzeczy do roboty w życiu niż kombinowanie z dietą, treningami itd. Ale nasze wybory w sklepach będą to zmieniać. Np Levis od jesieni ma wprowadzić dżinsy dla kobiet na 3 różne typy figury (chyba określa się to rozmiarem zadka tylko – trzeba im zaproponować kalkę z numeracji biubiu czyli dudu lub ddd). Myślę, że trend już powstaje. Zobaczymy czy będzie dostępny na większą skalę :)

100krotna

Czyli ekstaza, będzie du – mała pupa, dudu – normalna pupa, dududu – duża pupa? Podoba mi się to :D
To miało by chyba na celu zredukować odstawanie dżinsów w pasie, przy szerokich biodrach?

Hehe, z biodrami to nie jest tak łatwo, bo inaczej układają się spodnie na szerokich biodrach, a inaczej na wystających pupach.
Czyli przydałoby się po 6 opcji.
pu- pupu – pupupu
i bio-biobio-biobiobio.
Dobrym pomysłem przy spodniach jest moim zdaniem zawsze dodawanie nieco stretchu, bo one wtedy układają się tam gdzie potrzebują.
I wtedy wystarczyłaby pewnie 1 wersja z większym miejscem ewidentnie na pupę, a nie na biodra, a pozostałe poszerzałyby się tak, żeby mogły się ułożyć czy to na trochę większej pupie, czy to na trochę szerszych biodrach. Wtedy dałoby się zmieścić w 4 opcjach…

nomina

O rety… iść do sklepu i poprosić spodnie 36D-BBB :D !

Nasza Paryżanka by potrafiła. Ale jak z innymi firmami?

Skomentuj:

Imię (*)
E-mail (ukryty)(*)
URI
Komentarz