Archive for the ‘Zakupy’ Category

Które kolczyki optycznie wyszczuplają? Część I

Posted by: Maith   
Październik 15th,
2011
Kopalnia srebra Mariselli

Kopalnia srebra Mariselli, 115 zł

Specjalnie dla Was przeszukałam zasoby Internetu i znalazłam trochę ofert kolczyków, które mają szansę optycznie wyszczuplić twarz. Jedne kosztują kilka złotych, inne kilkaset. Większość jest pomiędzy. Mają ciekawy design i są podzielone  wg kształtów. Dla odróżnienia, pomysły polecane numeruję, odradzanym nadaję litery alfabetu.

Na początek kilka prostych zasad:

1) Zła długość

Jeśli chcemy wyszczuplić twarz, to kolczyki wiszące nie powinny być za krótkie (A).  Ale uwaga – nie mogą być  też za długie (B). Powinny jeszcze się bujać, a nie zatrzymywać się na ramionach, także podczas zwykłego kręcenia głową. Inaczej optycznie skracamy szyję. Trudno podać wielkości dla wszystkich, podejrzewam, że wielu osobom najlepiej będzie w kolczykach o długości między 4,5 a 7 cm, już z biglami. Nie mogą też być zbyt wąskie (C), ponieważ wtedy kontrast z pyzatą buzią zrobi się zbyt duży.

2) Dobre kształty

Przy pulchniejszej twarzy:

-kolczyki powinny być raczej pełne, solidne (1), niż koronkowe, filigranowe (D);

-jednocześnie lepiej unikać obłości, szczególnie zaś kół. Zamiast można wybrać kształt łódeczek, jak (2) czy (3). A jeśli bardzo lubicie owale, to postarajcie się, żeby chociaż były wyraźnie wydłużone (4) (aczkolwiek przy tym sutaszu warto już uważać na długość);

-mile widziane są kanty (5), a szczególnie

-trójkąty, jak (6), (7), (8),(9),(10),(11),(12), (13), albo (14) w wersji szydełkowej (zielone, poniżej);

Oczywiście trójkątny kształt też jak widać może być różny i różnie zaprezentowany. Bardziej wyszczuplać będą trójkąty niezbyt filigranowe i przede wszystkim wydłużone (jak 7 czy 9).

- prostokąty, jak (15), (16), (17), (18), (19), (20), (21), (22), (23), czy (24);

A co z również kanciastymi kwadratami (25),  rombami (26), czy sześcianami (27)?
W tej grupie zachowałabym większą ostrożność. Pojedynczy kwadrat, romb czy sześcian raczej nie będą specjalnie wyszczuplać, szczególnie jeśli mają nie więcej niż 1-2 cm długości. Ale chociaż nie powinny działać  tak pogrubiająco, jak koła. Wśród kwadratowych kształtów jest sporo ciekawych pomysłów, jak kostki Rubika (28), czy klocki lego (29). Na tym przykładzie dobrze widać, że  większy kwadrat jest lepszy niż mniejszy (30) ale i tak najlepiej wypada kilka kwadratów w ciągu (31). Oczywiście istnieją takie kolczyki, wykorzystujące kwadraty, które dzięki dodatkowym elementom przedłużającym całość konstrukcji, dają szansę na wyszczuplenie (32), (33),  (34), (35), (36).

Na przykładzie kwadratów widać, że sama kanciastość może nie wystarczyć. Najwyraźniej o wiele ważniejsza jest forma wydłużona – zapewniana przez prostokąty, wydłużone trójkąty, albo łączenie kanciastości z dodatkowymi elementami. Propozycjom wykorzystującym łączenia przyjrzę się dokładniej w kolejnym odcinku.

Na koniec wróćmy do pierwszego zdjęcia (1). To dobry przykład, pokazujący, że kolczyki mogą posiadać kilka ze wskazanych w tej notce cech jednocześnie. Budka dla ptaków jest połączeniem prostokąta z trójkątem, kolczyki mają odpowiednią długość, nie są za wąskie, są solidne, nie filigranowe i dodatkowo główny element jest w ciągu z przedłużającym całość koralikiem. Oczywiście nie ma potrzeby noszenia wyłącznie kolczyków łączących jak największą ilość cech działających wyszczuplająco. Warto jednak mieć świadomość, co może ten efekt wzmocnić, a co dla odmiany, może go osłabić.

O motoryzacji i mody szkodliwości

Posted by: Maith   
Czerwiec 13th,
2010
Porsche Carrera GT, opr. graficzne A_gnesska

Porsche Carrera GT, opr. graficzne A_gneskka

Toyota Land Cruiser, opr. graficzne A_gnesska

Toyota Land Cruiser, opr. graficzne A_gneskka

To będzie notka z gatunku Co by było gdyby. Przyglądałam się ostatnio, jak  nasze prawo wyboru coraz bardziej ograniczają kreatorzy mody.  Ustalają odgórnie, jakie kolory mamy nosić w kolejnym sezonie (innych się często kupić nie da). A nie mają pojęcia, że ludziom pasują różne kolory i te wybrane przynajmniej część będą skutecznie oszpecały.

Pamiętam dobrze, jak kilka lat temu właśnie spadły ostatnie jesienne liście i ludzie marzyli o zabarwieniu sobie czymś coraz smętniej wyglądającego szarego świata. Może barwy jesieni w ubraniach? Jakaś zieleń, żółcienie, pomarańcze, różne odcienie czerwieni, do przyjemnych brązów – a to ciepłych a to kawowych? Albo marzenie o biało – błękitnej zimie?

© Markfgd | Dreamstime.com

© Markfgd | Dreamstime.com

A tu nagle na niczego niespodziewające się społeczeństwo zapadł wyrok – szarość. Tylko szarość. Sklepy zapełniły się niemal wyłącznie szarymi ubraniami, znalezienie czegoś nieszarego graniczyło z cudem. A szary, jak każdy kolor, nie każdemu pasuje. Niektórych oszpeca, ale nawet szczęściarze ładnie w szarym wyglądający mogli po prostu nie mieć na niego ochoty w czasie, kiedy na zewnątrz tylko szara plucha. Dopiero po paru miesiącach zaczęto go nieco ożywiać delikatnym różem. Ładne połączenie, ale też nie dla każdego. To była bardzo smutna zima. Dyktatorzy mody zadecydowali za nas.

To teraz wyobraźmy sobie, że kreatorzy mody zaczęliby tak samo psuć świat motoryzacji. Nie ograniczaliby się, jak teraz, ale zarządzaliby odgórnie, jakie kolory mają być w sprzedaży w danym roku.

Carrera GT róż, opracowanie graficzne A_gnesska

Carrera GT róż, opracowanie graficzne A_gneskka

Mężczyźni lubią się śmiać, że kobiety wybierają samochód po kolorze. Tak? To wyobraźcie sobie, drodzy Panowie, że Wam do wyboru dano by wyłącznie wściekły róż, delikatny róż i żeby nie było, że nie macie wyboru, to jeszcze lila-róż. A teraz idźcie i kupcie sobie nowy samochód. Owszem, kierowalibyście się cechami technicznymi, ale potem jak wielu z Was zamówiłoby lawetę, byleby Was tylko nikt w tym słodziuśnym kolorku nie widział? A następnie przepłacilibyście u lakiernika za zmianę koloru. Z pełną świadomością, że samochód lakierowany fabrycznie a u lakiernika, to jednak nie to samo. Dopiero wtedy nie wstydzilibyście się wsiąść do swojego nowego nabytku.

Przejdźmy do kolejnego problemu. Dyktatorzy mody (tak, to odpowiednie określenie) nie mają najwyraźniej pojęcia o kobiecych sylwetkach (na marginesie, na męskich też się chyba nie znają). Obawiam się, że nie radzą sobie też zbytnio z dopasowywaniem strojów do ludzi (zaszewki, zróżnicowane wykroje). Także dlatego wielu z nich życzy sobie, żeby modelki miały zbliżone do siebie wymiary. Najlepiej takie, żeby nie trzeba było robić żadnych zaszewek, czy w inny sposób uwzględniać figury. Zaczynam się ostatnio zastanawiać, czy przewaga modelek bardzo szczupłych, z małym biustem i bez wyraźnie zaznaczonej talii nie jest po prostu efektem lenistwa, czy może nawet… niekompetencji zatrudniających je kreatorów? Jeśli bowiem tylko muszą przygotować strój dla kogoś, do kogo trzeba by go dopasować, często kończy się to klapą. Internet jest pełny zdjęć pięknych gwiazd filmowych, ubranych przez nich w stroje nie tylko zupełnie nie uwzględniające ich figury, ale nawet rozmiaru. Szczególny problem mają ze zmieszczeniem biustów. Wystarczy przejrzeć serię Stanikowe grzechy gwiazd na Balkonetce.

Swoją drogą to dobry przykład rozrastającej się w zupełnie niepotrzebnych kierunkach roli kreatorów mody. Festiwale filmowe powinny się kojarzyć z…  filmami, prawda? A już od dawna zdjęcia z festiwali, to nie klatki z filmów, tylko aktorzy w kreacjach znanych domów mody. Ostatnio ktoś doszedł do wniosku, że skoro filmy już się nie liczą, to pójdźmy krok dalej – na co komu aktorzy? Dzięki temu zainteresowani tegorocznym festiwalem “filmowym” w Cannes zostali uraczeni od razu galerią… modelek z Cannes.

Zatem ci ludzie wybierają nam, jakie wzory będą modne (czyt. dostępne) często przez lata. A nasza budowa, nawet jeśli oni sobie z tego nie zdają sprawy, jest różna. Dlatego te wybrane wzory pasują razem w najlepszym razie połowie klientów. Druga połowa nie ma gdzie kupić tego, w czym było im dobrze. Klasyczny przykład – ostatnie lata upłynęły pod znakiem królowania biodrówek, czy często wręcz łonówek. Obecnie jak wprowadzono wyższe spodnie, to obawiam się że równie zdecydowanie. W tej chwili coraz trudniej kupić spodnie z obniżonym stanem. Potrzebujące ich kobiety najwyraźniej powinny już zacząć robić zapasy. Przecież to nie ma sensu.

To teraz wyobraźmy sobie, że dyktatorzy mody zaczynają takie same szaleństwa w świecie motoryzacji.

półciężarówka, opr. graficzne A_gnesska

Renault Master, opr. graficzne A_gneskka

półciężarówka, opr. graficzne A_gnesska

Renault Master, opr. graficzne A_gneskka

W tym sezonie modne będą wyłącznie półciężarówki. A producenci grzecznie robią wyłącznie takie samochody,  jeszcze dopłacają, żeby poznać nowy wyrok, jako pierwsi. To teraz kolory. Czego dawno w samochodach nie było… jasnoczerwony i żółty. “Naprawdę kojarzą Wam się ze strażą pożarną i niemiecką pocztą? Nie znacie się, to jest teraz modne!”.  Sprzedawcy zaś ćwiczą odpowiednie skrzywienia twarzy, żeby we właściwy sposób reagować na klientów, życzących sobie niemodnych samochodów osobowych. “Przecież to jest passe!”
Wyobraźmy sobie teraz rodzinę z dwójką dzieci, która jako nowy samochód może kupić jedynie półciężarówkę. Albo poważnego menedżera postawionego w identycznej sytuacji. Zabawne? To teraz wystarczy sobie uświadomić, że równie absurdalna niekompatybilność potrzeb klientów i mody naprawdę występuje w przemyśle odzieżowym. Wróćmy jednak do naszej historii.

minibus, opr. graficzne A_gnesska

LDV Maxus, opr. graficzne A_gneskka

Kilka sezonów później mamy okazję docenić “poprawę sytuacji”. Tym razem nasz menedżer i rodzina z dwójką dzieci mogą sobie już zakupić… minibus. “Włożymy tam bagaże na wakacje i chociaż dzieci będą mogły patrzeć przez okienka” myślą rodzice. “Mój poprzedni samochód jest już naprawdę stary, a ten wygląda chociaż lepiej od ostatnio modnych ciężarówek” – łamie się menedżer.

minibus liliowy, opr. graficzne A_gnesska

LDV Maxus, opr. graficzne A_gneskka

Jednak w końcu się nie zdecydowali, licząc na poprawę sytuacji w kolejnym sezonie. Minęły następne 2 lata . Ogłoszono prawdziwą rewolucję w modzie samochodowej. “Wraca moda na malutkie samochodziki” – czytamy. Wykończona rodzina z dziećmi znajduje gdzieś “końcówkę poprzedniej kolekcji” i kupuje pierwszy z brzegu minibus. “Tak, może być lila-róż ” godzi się bez dyskusji ojciec. Menedżer pocieszając się, że będzie “trendy” zdecydował się jednak na “maluszka”. Z kolorów do wyboru ma “groszek” oraz “błękitek”.

Ten tekst nie ma na celu zachęcenia domów mody do robienia zamieszania w przemyśle motoryzacyjnym. Chociaż zgodnie z moją wiedzą dyktatorzy mody powoli zaczynają się i tym przemysłem interesować.

Smart - groszek, opr. graficzne A_gnesska

Smart - groszek, opr. graficzne A_gneskka

Smart - błękitek, opr. graficzne A_gnesska

Smart - błękitek, opr. graficzne A_gneskka

Nie mam też nic przeciwko ciekawym, oryginalnym pomysłom niektórych kreatorów. Część z nich nawet warto wprowadzić do powszechnej produkcji. Ale nie jako jedynie słuszną wersję, poza którą nie da się wyjść. W tej chwili kreatorzy mody służą głównie napędzaniu popytu na nowe rzeczy, przy totalnym ignorowaniu potrzeb klientek. Jestem w stanie wyobrazić sobie cywilizowaną wersję mody, kiedy to domy mody przygotowywałyby zestawy inne dla gruszek inne dla rożków, inne dla klepsydr itd. Tworząc faktycznie nowe pomysły, które warto, żeby ludzie wypróbowali. Nie ma też nic złego w zachęcaniu do wypróbowania nowych zestawień kolorystycznych, ale też przy świadomości, że to ma służyć ludziom. Obecnie moda zmusza ludzi do podporządkowania się totalnie niedopasowanemu do nich “trendowi”. Media również mogłyby sobie przypomnieć o resztkach przyzwoitości i nie ogłaszać np. że “w tym sezonie modny jest duży biust” a w kolejnym sezonie mały. Napędzanie w ten sposób popytu chirurgom plastycznym jest zwyczajnie nieetyczne. To traktowanie Czytelników jak towaru, który można sprzedać. A ludzie towarem nie są. I czas postawić sprawę jasno – ludzie modzie nie podlegają.

To niemożliwe! Opowieść o BiuBiu

Posted by: Maith   
Maj 13th,
2010
Koszula Biubiu

Koszula BiuBiu.pl

Ta firma nie powinna w ogóle istnieć. Czemu? Wyjaśnię Wam to w 4 punktach.

1. Widzi, że kobiety mają różne wielkości biustów, więc uwzględnia biust w rozmiarówce. Zwykle firmy ograniczają się do 4-5 rozmiarów w ogóle . Nie obchodzi ich, że się bardziej różnimy. BIUBIU produkuje swoje ciuszki nawet w 24 różnych rozmiarach. Spróbujmy sobie to zwizualizować.

Typowa firma: 34, 36, 38, 40, 42

BiuBiu: 34B, 34BB, 34BBB, 36B, 36BB, 36BBB, 38B, 38BB, 38BBB, 40B, 40BB, 40BBB, 42B, 42BB, 42BBB, 44B, 44BB, 44BBB, 46B, 46BB, 46BBB, 48B, 48BB, 48BBB

Widzicie różnicę? To się musi przekładać na koszty, zatem albo typowe firmy produkują za minimum kosztów, albo możemy się zacząć obawiać, że BiuBiu zniknie z rynku. Ale nie, to niemożliwe. Zapytajmy właścicielkę.

Bra-fitting: Kinga, rozumiem że tak wygląda wersja maksimum, a ile różnych rozmiarów jest w wersji minimum? Żeby dany model w ogóle pojawił się w produkcji, to przyjmujesz, że musisz go mieć minimum w ilu opcjach?

Martini Dry, Biubiu.pl

Martini Dry, BiuBiu.pl

BiuBiu: Nie wiem co Ci odpowiedzieć, nie robię takich założeń. Wymyślam ciuchy, obliczam konstrukcję, szyję, testuję (ubrania mierzą prawdziwe kobiety) nanoszę poprawki i widzę, do jakiego rozmiaru jest sens dochodzić. Na przykład mocno dopasowane fasony, zwłaszcza z gładkiej dzianiny nie wyglądają dobrze na większych sylwetkach.

Wersja maximum to rozmiary od 34 do 48 szyte w dwóch głębokościach biustu b/bb i bb/bbb dla dzianin i trzech głębokościach B, BB, BBB dla tkanin. To daje 16 rozmiarów dla dzianin i 24 rozmiary dla tkanin. Jednak nie zawsze szyte są wszystkie rozmiary, często zdarza mi się nie szyć rozmiarów skrajnych 34 i 48, ponieważ na nie jest najmniejsze zapotrzebowanie.

Do tego dochodzi konieczność uwzględniania innych cech kobiecej sylwetki oraz  wzrostu. Nie jestem w stanie bardziej zróżnicować rozmiarówki, ale staram się chociaż różnicować długość sukienek, choć nie jest to  łatwe, bo pomnaża ilość szytych modeli. Czasem szyję też krótkie serie uwzględniające jakąś cechę dodatkową. Jednak nie mogę sobie na to pozwalać zbyt często.

Generalnie koszty produkcji znacznie wzrastają z każdym dodatkowym rozmiarem – niestety jestem jeszcze dość małą firmą, nie stać mnie na duże stany magazynowe – to też podnosi koszt produkcji. Taniej jest uszyć jedną większa serię, niż szyć kilka razy mniejszą ilość

Bra-fitting: A jak w ogóle stworzyć tyle rozmiarów? Podobno istnieją programy pozwalające przeliczać rozmiarówkę.

BiuBiu: Oprogramowanie do stopniowania i modelowania szablonów oraz do przygotowania układów kroju. To po prostu narzędzie przyspieszające i ułatwiające pracę konstruktora.

Power Flower, Biubiu.pl

Power Flower, BiuBiu.pl

Bra-fitting: Biusty też da się tak przeliczać?

BiuBiu: Niestety wprowadzenie innych wymiarów niż te, które są standardowo stosowane nie pozwala wymodelować dobrej konstrukcji. Aby przeliczyć odzież na większy biust, nie wystarczy  niestety wprowadzenie do komputera większego obwodu opx (obwód klatki piersiowej).  Trzeba było sporo wysiłku, aby skonstruować coś, co nie rozjeżdża się na biuście. Poza tym koszt zakupu takie programu razem z wszystkimi urządzeniami dodatkowymi  jest olbrzymi.

Bra-fitting: A specjaliści? Książki?

BiuBiu: Książki, które uczą konstrukcji, oraz tabele rozmiarowe jakie są stosowane przez polskich konstruktorów nie przystają do dzisiejszych czasów. Mylą nawet duży biust z otyłością. Dosłowny cytat z podręcznika do konstrukcji odzieży damskiej : „Sposób wyliczania szerokości odcinków figury zmienia się przy obwodzie klatki piersiowej ponad 100cm. Jest zasadą, że zdrowy człowiek w okresie swojego rozwoju osiąga maksymalny obwód klatki piersiowej do 100cm poprzez powiększanie się wszystkich jej wymiarów. Obwód ponad 100cm pojawia się przeważnie w wieku starszym i jest wynikiem nadmiernego gromadzenia się tkanki tłuszczowej, która rozkłada się nierównomiernie, występując w części przedniej figury”.

A okazało się, że firmy, które oferują usługi konstruowania odzieży bazują na tabelach z takich książek . Te do których się zwracałam o pomoc w konstrukcji modelu np. żakietu nie potrafią sobie z tym poradzić . Myślałam, że fachowcy z wieloletnim doświadczeniem podołają zadaniu. Niestety, stworzyli coś, co nie nadawało się do ubrania, pomimo tego, że konstruowali na podstawie moich tabel wymiarów i cierpliwie wysłuchali moich uwag (właścicielki biustu J+) co należy w takiej konstrukcji uwzględnić, na co uważać. Bo nie chodzi tu u powiększenie samej tylko formy w okolicy klatki piersiowej, trzeba zmienić całą konstrukcję, a z tym już specjaliści sobie nie radzą, po prostu nie czują problemu. Pozostaje mi zatem siedzenie długimi godzinami nad tekturą i powolne obliczanie każdego modelu, każdego rozmiaru, każdego elementu bluzki czy sukienki, a to niestety jest bardzo czasochłonne.

Koszula, Biubiu.pl

Koszula, BiuBiu.pl

Bra-fitting: No dobrze, czyli przeliczyć musisz sobie wszystko ręcznie, bo nikt w Polsce się na tym nie zna. Przeliczyłaś, idziesz do szwalni i?

Biubiu: A tam patrzyli na mnie jak na wariatkę “ale jak to, takie wąskie plecy a z przodu tak dużo? Kto to Pani kupi? Tyle rozmiarów? Nie, to my tego nie uszyjemy”. Albo “no tak, ale to będzie kosztowało drożej”. To daje obraz przyzwyczajeń – lepiej szyć dużo prostych modeli bo tak jest szybciej i łatwiej, to że ubrania te nie pasują na klientki jest sprawą drugorzędną. Poza tym szwalnie przyjmują tylko duże zlecenia. Nie szyją w małych ilościach, bo to jest produkcja przemysłowa. W firmach konstruujacych odzież, słyszałam podobne głosy “proszę Pani takie rzeczy to tylko u krawca, na miarę się szyje”.

Bra-fitting: Wiem, że nawet dziewczyny z małym biustem narzekają często na brak miejsca na piersi w dostępnych w sklepach bluzkach. Duży biust się nie mieści, bluzki podjeżdżają nad pępek, mały jest spłaszczany. Czasem myślę, że niektóre firmy szyją przód taki jak tył, a jedyną różnicą jest kształt dekoltu…

BiuBiu: Cóż, spotykałam się też z komentarzami „Pani, my tu do Niemiec szyjemy, do Francji, ale zawsze przód jest podobny do pleców, kto to widział takie wąskie plecy? Nie pomyliła się Pani z tą konstrukcją?” Nie, nie pomyliłam się ;)

I tak przeszłyśmy do kolejnego nietypowego zachowania.

2. BiuBiu szyje w Polsce. I to w czasie kiedy gazety są pełne informacji o firmach, które “jak wszyscy” przeniosły produkcję do krajów 3 świata. Wiadomo, że firmy, które przeniosą produkcję, chwilowo zarobią więcej. Ale całościowo to przypomina piramidę finansową. Pierwsi zarabiają szybko więcej, a potem wszyscy na tym stracimy. Te  firmy też, bo nie będzie komu kupować ich produktów po tych cenach. Dobrze, idźmy dalej, co jeszcze można zrobić, żeby doprowadzić się do bankructwa?

3. Na materiałach też nie oszczędza. Udowadnia, że to nieprawda, że musimy albo mieć rzeczy z kiepskich materiałów, najlepiej pochodzących z krajów 3 świata, albo wydawać po pół pensji na koszulę.

Bra-fitting: Jak to możliwe, że chodząc w zasadzie przez cały rok na okrągło w kilku bluzkach BiuBiu, mam je cały czas niezmechacone, nieodbarwione, niezeszmacone, podczas kiedy bluzki z sieciówek często np. mechacą mi się już po tygodniu, kurczą w praniu, albo dla odmiany rozciągają?

BiuBiu: To jest oczywiście kwestia podejścia do klienta – sieciówki chcą kupić  tanio i sprzedać z dużym zyskiem, jak najszybciej. Wymagają zatem od producentów jak najniższych cen, a ci z kolei tnąc koszty kupują tanie materiały i zlecają szycie w Azji domagając się jak najniższych cen szycia, a to musi mieć wpływ na jakość.

Zielono mi, Biubiu.pl

Zielono mi, Biubiu.pl

A tworząc BiuBiu chciałam nie tylko, aby ubrania dobrze leżały na kobietach, ale i żeby jakość tych ciuchów była wysoka. Dlatego sama jeżdżę do hurtowni i fabryk z tkaninami, oglądam każdą zakupioną belkę, sprawdzam jakość materiału, kto jest producentem, czy materiał ma odpowiednie atesty, nie zawiera toksycznych i rakotwórczych dodatków. Z czasem wyrobiłam sobie zdanie o niektórych producentach i wiem że część z nich ma materiały naprawdę wysokiej jakości i śmiało mogę z nich uszyć bluzkę lub sukienkę, która będzie sprawiać radość mojej klientce nie tylko przy pierwszym włożeniu, ale przez długi czas. Nawet nici, które stosuję mają oznaczenie „tekstylia godne zaufania” i odpowiednie certyfikaty potwierdzające, że są nietoksyczne.  Poza tym nie zlecam produkcji do nieznanych szwalni w tanich krajach, wszystkie ubrania firmy BiuBiu szyte są w Polsce,  z najwyższą starannością, więc koszt ich wytworzenia jest wysoki.

I na koniec gwóźdź do trumny. Poprzednie punkty dałoby się jeszcze jakoś zrozumieć, gdyby te wszystkie ubrania miały tzw. cenę odpowiednią do jakości, cokolwiek by to nie znaczyło. Ale nie.

4. Ceny Biubiu nie wykraczają poza średnią sieciówek.

BiuBiu: Małe firmy obniżają ceny, bo nie przeznaczają majątku na reklamę. Czemu go nie przeznaczają? Bo zwyczajnie nie mają tych pieniędzy, robią  swoje, najlepiej jak potrafią i tyle. Ale to firmy szyjące za grosze, z surowców za grosze, w krajach 3 świata, ubrania konstruowane od sztancy przez komputer, robią głośne kampanie reklamowe i sprzedają swoje wyroby w ogromnych ilościach. Nie wiem, czy to dobra puenta, jakoś tak defetystycznie wyszło…

To na koniec opowiem Wam historię, prawdziwą. Wiele lat temu mój mąż znalazł producenta fantastycznych butów nie do zdarcia, w cenie wyraźnie niższej niż normalnie buty takiej jakości. Kiedy pojawił się po kolejną parę po 6 latach, producent już nie istniał. Może gdyby w tym czasie powiedział o nim paru kolegom, to miałby po co wracać. Dlatego kolejną notkę poświęcę produktom BiuBiu. Mając w pamięci znane przysłowie “Mądry uczy się na cudzych błędach, a głupi nawet na swoich się nie nauczy”.

BiuBiu swoim istnieniem udowadnia, że można. Można szyć przynajmniej kilkanaście rozmiarów, uwzględniających różne wielkości biustu. Można szyć w Polsce. Można używać materiałów dobrej jakości, upewniając się, czy przy ich produkcji nie zastosowano szkodliwych substancji. I można przy tym wszystkim mieć sieciówkowe ceny.

Link do BiuBiu

Link do wątku o BiuBiu na forum konsumenckim Lobby Biuściastych

Edit:

It’s imposible. A story of BiuBiu – link do angielskiego tłumaczenia tego wywiadu (tł. Aleksandralm) zamieszczonego na BFCidade.